„ W sprawach wojennych szła wielka propaganda francuska, która Polakom w filmie itp. przedstawiała, że Francja jest silna na lądzie i morzu (…). Równocześnie zaczęły krążyć różne przepowiednie, jak np. rymowana o „pół wieku, więc módl się i czekaj człowieku”, którą uwa-żałem wówczas za propagandę francuską, dopóki w 1945 r. się nie dowiedziałem, że jej auto-rem było Ministerstwo Spraw Wojskowych. Tak samo rzucano – i to już była robota francuska – inne opowiadania półmistyczne o tym, ze Hitler umrze w 1940 roku.
Ponieważ Niemcy szukały ekspansji – co jasnym było – przeto chodziło o odgadnięcie, dokąd Hitler skieruje najpierw atak, czy na wschód, czy na południe, na kolonie angielskie. Ja sam byłem skłonny uwierzyć, że na południe, gdyż tam znalazłyby przestrzeń, na wschodzie zaś tereny zaludnione. Sądziłem jednak, że wkrótce potem zaatakuje nas.
Dnia 22 czy 23 lutego 1939r. otrzymałem wiadomość, że dnia poprzedniego w mieszkaniu prof. Glasera odbyło się zebranie Frontu Morges (…), lecz bez Sikorskiego. Referat wygłosił przybyły z Londynu Retinger. Treść była następująca: Wojna będzie prawdopodobnie jeszcze w tym roku na wschód, a nie na południe. Anglia da broń, pieniądze i pomoc wojskową, ale pod warunkiem, że Polska zmieni rządy”. (s.145)
Autorem tych niezwykłych wspomnień jest Arcybiskup Józef Gawlina. Ci, którzy zechcą sami dotrą do jego biogramu. Mogę powiedzieć, że była to osoba niezależna, bystra, trzeźwo oce-niająca fakty i rzeczywistość, bardzo dobrze zorientowana, dysponująca nieprawdopodobną wręcz wiedzą o otaczających go ludziach. Czytając tę książkę czuje się, ze Arcybiskup był czę-ścią ogromnej sprawnej organizacji, która spogląda na dramatyczne okoliczności i na polskich polityków wzrokiem ostrym, surowym i sprawiedliwym i marzy się o tym, by tacy ludzie stali nie tylko na straży ludzkiego ducha, ale sprawowali cywilne rządy i polityczną władzę.
Wróćmy jednak do przytoczonego tekstu. Ksiądz Arcybiskup wyraźnie stwierdził, kto stał na straży profetycznej produkcji zwaną „Przepowiednią z Tęgoborzy”. Nie wyjaśnia nam co prawda skąd ta wiedza, ale musicie mi uwierzyć, że Arcybiskup musiał mieć dostęp do całej patery wypełnionej owocami z drzewa wiadomości. Dzieli się z czytelnikiem wiadomościami, choć nie zawsze oznajmia, kto i skąd je przyniósł. Ktoś powie, że to bardzo osłabia wiarygod-ność arcybiskupa. Osób tak uważających może być całkiem sporo, bowiem historycy podpie-rają się tym źródłem nad wyraz niechętnie, co jest o tyle dziwne, że wspomnienia były spisa-ne na podstawie codziennych notatek arcybiskupa.
Mamy więc wieść o tym, że przepowiednia powstała w Ministerstwie Spraw Wojskowych. Nie wiem, czy na ministerialnym etacie był jakiś domorosły poeta, czy też zlecono wykonanie tekstu jakiemuś dajmy na to poecie katastrofiście. Nie musiał to być Miłosz, ale w małym światku poetyckim zlecenie musiało wywołać niemały rezonans, który być może jakoś o przyszłego noblistę zahaczył, skoro na dwa lata przed śmiercią uległ pokusie przypomnienia o dziwnej przepowiedni.

Lokalizacja

Kraków, Prądnik Biały

Formy dostawy

  • Przesyłka kurierska - przedpłata 14,00 zł
Oferta: aa0f9eaf-0490-4394-899c-7f48de67e776