Cześć!

Jestem kompaktowym aparatem Panasonic z rodziny Lumix. Już 37 miesięcy minęło od momentu, gdy zakupił mnie mój obecny właściciel. I patrz jak mnie potraktował!

Aż mi obiektyw wilgotnieje, gdy zacznę wspominać te wszystkie lata spędzone u jego boku... Kupił mnie w Krakowie. A w zasadzie to odmienił mój żywot. Do połowy 2017 roku uważałem bowiem, iż opowieści ze sklepowej półki są prawdziwe. Według nich - co przekazywały znajome aparaty, których znajomi znajomych... - jako kompakt czeka mnie oglądanie wnętrzności jakiejś ciemnej kieszeni oblepionej resztkami jedzenia i tylko od czasu do czasu pstryknięcie jakiejś fotki. Zazdrościłem lustrzankom z wielkimi obiektywami usadowionymi na półce po przeciwnej stronie... wylegiwującymi się później w wygodnych torbach i łapiącymi ujęcia z ogromnych statywów, czy też zawieszonych na szyjach swoich właścicieli...

Ale się pomyliłem! Ledwo co zauważyłem, gdy po wyjęciu mnie z pudełka, właściciel nakleił mi folię ochronną na wyświetlacz. Następnie załadował mi szybką kartę pamięci, akumulator i schował do oryginalnego skórzanego futerału Panasonica. Zacząłem przeczuwać, że coś się święci i że na dobre pożegnałem się z oczami klientów patrzących mi wprost w obiektyw, co do przyjemnych nie należało... Nie sądziłem jednak, że poza sklepem jest tak cudownie! Cykałem to tu, to tam; nieraz już ledwo otwierałem migawkę, by uchwycić kolejny widok. Wtedy - bach! Drugi akumulator. Z niego też brałem tyle energii, ile się dało. Nie dałem rady ich zajechać; napędzali moje wnętrzności aż miło. Chciałem zapełnić 4GB kartę pamięci... przy RAW-ach nie jest to trudne, więc udało mi się to! Dostałem wtedy kolejną... tym razem 16GB. Ej! Właściciel chyba o wszystkim pomyślał... W pewnym momencie sądziłem nawet, że te obrazy przechwycone przez moją matrycę to wyrwane przez niego kartki z albumu przedstawiającego raj... i że po prostu zlitował się on nade mną, dostrzegając w sklepie moje niepozorne ciałko... zastanawiałem się też, czy nie zaimponowała mu moja duża lufa... nie, przecież to facet. Przyznam jednak, że rzadko przy nim chciałem zamykać swoją migawkę... Zresztą, po co pisać; wszystko tu widać... Podczas jednego z naświetlań nocnego nieba ujrzałem spadającą gwiazdę... podobno pomyślane wówczas marzenia się spełniają. Ach, co ja bym dał, by znów wrócić do tego pstrykania...

Nowy nie jestem, więc nabyłem kilka nadających mi dojrzałości rysek; na wyświetlaczu (nie matrycy!) posiadam jeden martwy, ale jakżesz uroczy pikselek (według instrukcji to normalne dla 0,01% z nich); potrafię także czarować - czasem, gdy pokrętłem podziała się do góry, menu przeskakuje w dół! A, i jakimś cudem uszkodziłem przejściówkę karty microSD na SD od Adaty... choć nie, to chyba właściciel coś tam zmajstrował, ale tak już zostawił, bo ostatnio coraz rzadziej mnie używa...

Gdzie jesteś gwiazdko? Co ja bym dał, żeby znów było jak dawniej...

Cechy przedmiotu

  • Marka: Panasonic
  • Model: DMC-TZ60
  • Rozdzielczość: 18 Mpx
  • Zoom optyczny: 30
  • Stabilizacja: mechaniczna matrycy
  • Jakość video: 1080p
  • Przekątna ekranu: 3 "
  • Typ matrycy: inny
  • Rozmiar matrycy: 1/2.3"
  • Zoom cyfrowy: 4
  • Makro: od 1 cm
  • Kolor: srebrny
  • Wizjer: elektroniczny
  • Lampa błyskowa: wbudowana
  • Czułość ISO: 100, 6400
  • Zasilanie: akumulatorowe
  • Obsługiwane karty pamięci: SDHC
  • Komunikacja: GPS, Wi-Fi
  • Złącza: microHDMI
  • Konstrukcja: ultrazoom
  • Funkcje: format RAW, tryb makro, tryb panoramy, tryby manualne PASM, histogram

Lokalizacja

Kraków, Prądnik Czerwony

Formy dostawy

  • Paczka pocztowa priorytetowa 17,00 zł
  • Paczka pocztowa ekonomiczna 16,00 zł
  • Odbiór osobisty - płatność przy odbiorze 0,00 zł

Sprzedający

Oferta: aec39fb6-7243-467a-80de-ef6093946989