Zacznijmy jednak od początku, czyli od uzupełnienia faktów podawanych przez naszą (nieco lakoniczną w przypadku Biandraty) wikipedię. Włoski wpis dodaje, że Giorgio urodził się w rodzinie, która była potężna (potente famiglia), a studiował w Montpellier. Musiałby mieć niesłychanego pecha, by nie zetknąć się tam z Nostradamusem. My znamy go głównie z jego centurii, ale był on także medykiem. Być może nie bez znaczenia dla dalszej części tego wpisu okaże się fakt, że Michel de Nostredame był z pochodzenia Żydem. Jego ojciec Jaumego de Nostradame handlował zbożem dorabiając jako notariusz. Dziadek, przeszedł na katolicyzm ok. 1455, przybierając imię Pierre (Piotr) i nazwisko „Nostradame”.
Nostradamus studiował medycynę na uczelni w Montpelier, a po trzech latach został licencjatem w tej dziedzinie. Pragnął zrobić doktorat, lecz zazdrosne środowisko lekarzy postanowiło uniemożliwić mu dalszą karierę naukową. Wyśmiewali jego umiejętności: leczenie ziołami i nieznanymi specyfikami, które szły w poprzek, królującemu dotychczas sposobowi kuracji, czyli upuszczaniu krwi (Nostradamus był temu przeciwny). Mimo wszystko (głównie dzięki wstawiennictwu pacjentów oraz innych studentów) otrzymał doktorat i przez rok został na uniwersytecie jako wykładowca. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że był w tym czasie nauczycielem Biandraty.
Przyznam jednak, że to wcale nie znajomość z francuskim medykiem potrafiącym nadzwyczaj trafnie przewidzieć śmierć współczesnych mu władców, zaintrygowała mnie najbardziej.
Moim zdaniem dużo ciekawsza jest pewna czasowa koincydencja. Chodzi mianowicie o wyjazd Bony z Polski. Było to w 1556 roku. Co ciekawe w tym roku Polskę opuścił także Biandrata. Wikipedia stwierdza, że wyjechał do Genewy, a nie do Włoch, a wrócił do Polski już w 1558 roku, zaliczając imponujący awans z dworskiego ginekologa na naczelnego teologa unitarianizmu. Nieco inaczej okoliczności wyjazdu Biandraty, w „Różnowiercach polskich” opisał Aleksander Brückner. Przeczytajmy uważnie, bowiem wojażowy ornament naszego Włocha ułoży się w nieco bardziej wysublimowany, niż serwowany przez wikipedię, wzór:
„Był on [Jerzy Blandrata (Biandrata)] niegdyś lekarzem Izabeli węgierskiej; wrócił potem do Włoch, lecz musiał r. 1557 przed inkwizycją do Genewy się schronić; uchodząc stąd przed Kalwinem, któremu cały rok pytania i wątpliwości dogmatyczne przedkładał, udał się do Polski, a potem (r. 1563) za Janem Zygmuntem, jako jego lekarz przyboczny do Siedmiogrodu, gdzie w rozwoju religijnym kraju bardzo zaważył”.
Z tekstu Brücknera wynika więc, że Biandrata do Genewy uciekał z Włoch i że ścigała go inkwizycja. Ten fakt, czyni podróż Biandraty jeszcze bardziej skorelowaną czasowo i przestrzennie do peregrynacji królowej Bony, a mnie uczynił jeszcze bardziej dociekliwym.
Przyjmuje się, że bezpośrednią przyczyną otrucia Bony, była ogromna pożyczka udzielona Filipowi Habsburgowi. Mnie zdumiewa fakt, że wyrażona przez Bonę chęć powrotu do Polski, już za taką przyczynę uważana raczej nie jest. Krzysztof Żaboklicki (historyk literatury) napisał, że trucicielska akcja nastąpiła w momencie, w którym królowa opowiedziała o swych zamiarach swej pokojowej mniszce:
„Po opisaniu zwierzeń uczynionych przez królową swojej pokojowej mniszce (…) anonimowy autor (…) (C. Farina?) twierdzi, iż Pappacoda poprosił jednego z lekarzy Bony, Giovanniego Antonio z Matery, którego sam wcześniej zatrudnił u królowej i który był „znakomitym mistrzem w sztuce podawania trucizny o opóźnionym działaniu, i wszystkich rodzajów”, aby ten otruł Bonę za 500 dukatów. Lekarz zgodził się i sam przy tej okazji zginął, wypiwszy przez pomyłkę część trucizny przeznaczonej dla swej przyszłej ofiary (musiał by nieco roztargniony); umierając wyznał podobno swe zbrodnie, było już jednak za późno, aby jej zapobiec…”.
Teoria, że medyk podający truciznę „był nieco roztargniony” jest moim zdaniem nieco (a może raczej niecnie) naiwna. Jego śmierć wynikała z faktu, że Bona kazała próbować, tego co jej podawano. Równie prawdopodobne jest, że Pappacoda zacierał momentalnie ślady spisku na życie królowej, bowiem kilka osób z otoczenia Bony bardzo szybko rozstało się z tym światem. Musimy o tym pamiętać, bowiem medyk bezpośrednio odpowiedzialny za otrucie władcy narażał się dużo bardziej niż osoba zlecająca. Co istotne między pierwszą, a drugą próbą otrucia Bony, zmieniła ona testament o czym możemy przeczytać w tekście Tomasza Saneckiego: „Tajemnica testamentu Bony Sforzy. Dlaczego musiała umrzeć?”.

Cechy przedmiotu

  • Tytuł: Różnowiercy polscy
  • Autor: Aleksander Bruckner

Lokalizacja

Kraków, Prądnik Biały

Formy dostawy

  • List polecony priorytetowy 8,40 zł
Oferta: 46c80279-6ef7-43f3-be7f-5d1d66425a11